Jdi na obsah Jdi na menu

Boże narodzenie

 

„Patrzcie jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy.  1.list Jana 3,1

 

Czytanie z listu apostoła Pawła do Galacjan 4,4-6

 

Gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, który się urodził z niewiasty i podlegał zakonowi, aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpilłi. A ponieważ jesteście synami, przeto Bóg zesłał Ducha Syna swego do serc waszych, wołającego: Abba, Ojcze!

 Do Bożego narodzenia zostawało kilka dni, kiedy śmy się zaznajomili z informacją o narodzeniu dziecka, które nie było chciane. Inny niechciany człowiek, człowiek bezdomny go odnalazł na śmietnisku w torebce igelitowej. Mową jest o małym Czwartku, jak został pomianowany lekarzami, którzy mu uratowali życie. To wydarzenie napewno mocno kontrastuje ze świętami, które przeżywamy. Bo w czasie świąt Bożego narodzenia przecież każdy z nas pragnie tego, by każdy człowiek był akceptowany, by każdy miał swoje miejsce u stołu wigilijnego i nie został sam. Ale może, że to wydarzenie porzuconego dziecka, nie jest zaś takie oddalone od tego wydarzenia Betlehemskiego. Bo i w nim występują ludzie, którzy są niechciani, którzy nie mogą znaleźć dachu nad głową. Ale w końcu oba wydarzenia mają dobry koniec – miejsce się dla Jezusa i dla Czwartka znajdzie. Jezus został położony do żłobku i pieluszek, Czwartek już szybko znajdzie swe miejsce w rodzinie, która go adoptuje.

 Świąteczne wydarzenia, które postawiłem obok siebie, to z przed setek lat, i to współczesne, pokazują w jednym kierunku – w kierunku problemu obcości w świecie. Ten problem przedstawił w swym czasie Albert Camus w księdze Obcokrajowiec-Cizinec. Opowiada o losach człowieka, który coraz bardziej odczuwa poczucie obcości wobec świata koło siebie, poczucie obcości wobec rodzeństwa, społeczności, wobec natury, Boga, w końcu poczucie obcości wobec samego siebie.

 Napewno, każdy z nas już kiedyś odczuł podobne odczucia obcości. W czasie dojrzewania, szukania swego miejsca w świecie, dużo młodych ludzi odczuwa samotność, obcy stosunek nawet do swych krewnych, dużo ludzi odczuwa obcość wobec społeczności i kultury w której żyje, i często z niej uciekają – decydują się dla jakiegoś alternatywnego trybu życia – kultura skwoterów, punku, i podobnie. Czasem się człowiek staje obcym aniżeli to tak odczuwa. Poprostu zgubi zatrudnienie, pokłoci się z rodziną i zostaje sam na ulicy. Jest dużo dróg do tego, by się stać obcokrajowcem nawet we własnym kraju. Problem obcości traktuje i Biblia. Już na swych pierwszych stronicach opowiada wydarzenie pierwszych ludzi, którzy odczuwają obcość – jeden wobec drugiego i obaj razem wobec swego Stworzyciela. Adamie, gdzie jesteś ? szuka Bóg człowieka, który po raz pierwszy zgrzeszył i kryje się za drzewem figowym.

 Właśnie w tym kontekście problemu obcości w świecie, ma wydarzenie świąt Bożego narodzenia swoje głębokie znaczenie. Bóg się rodzi, przychodzi na świat. Wychodzi nam naprzeciwko, aby każdy z nas wiedział o tym, że nie jest sam, że gdzieś i komuś należymy, i gdybyśmy byli sierotami na tym świecie. Od wigilijnej nocy każdy może mieć swego Ojca, swoją rodzinę, każdy może gdzieś należeć. Właśnie o tym świadczy apostół Paweł w nami czytanym fragmencie listu do Galacjan:

Gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpilłi. A ponieważ jesteście synami, przeto Bóg zesłał Ducha Syna swego do serc waszych, wołającego: Abba, Ojcze!

 1. Gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego. Świat, do którego się urodził Jezus, był światem, w którym poczucie obcości co raz bardziej się rozpowszechniało. Był to czas pierwszej globalizacji, czas kiedy po raz pierwszy w tak intenzywnej mierze mieszały się kultury, religie. Był to czas, kiedy tysiące ludzi było wyrywanych ze swoich domowskich środiwisk i posyłano ich gdzieć na drugi koniec świata, do zupełnie cudzych warunków, do miejsc obcej mówy i obyczajów. Dotyczyło to przedewszystkim żołnierzy, niewolników, kupców, religijnych i politycznych uciekinierzy i podobnie. Czas był wtedy bardzo dojrzały na to, aby ktoś do świata co raz bardziej obcego, wniósł kawał domowego ciepła. Narodzenie Bożego Syna stało się takim decydującym momentem, od którego do świata pełnego obcokrajowców rozpoczeło wstępować światło domowego ogniska, światło wspólnego Ojca, u którego staołu mogli usiąść ludzie do tej pory zupełnie obcy.

 2. Zesłał Bóg Syna swego, aby nas wykupił,  abyśmy usynowienia dostąpili. Paweł tu używa obrazu w jego czasach bardzo rozpowszechnionego – obraz Pana, który gdzieś na miejskim targowisku kupuje niewolników, ludzi różnego pochodzenia według oferty, murzyna, indyjczyka, może jakiegoś barbarzyńcę z północy, i dalszych. Kupuje tych ludzi zupełnie zgubionych w obcym świecie i zabiera ich do swojego domu. Tutaj muszą pracować. Ale także tu znajdują pożywienie, bezpieczeństwo – są pod ochroną Pana, jest to ich nowy dom, nie su już obcymi, zgubionymi w obycm świecie, ale do kogoś należą. Często się zdarzało, że Pan swoich niewolników po latach wiernej służby adoptował za swoich synów, odkazał im część swego majątku. Tak, to dla was uczynił Bóg, pisze apostół Paweł do swoich zborowników. Wszystko to się rozpoczeło w czas Bożego narodzenia, i kulminowało w czasie Wielkanocnym. Pan was odkupił z obcego świata, znaleźli ście nową rodzinę, nowego Ojca, nowych braci i siostry, nowe domowe zaplecze, dom Ojcowski. To nie był tylko obraz, to była w pierwszym kościele rzeczywistość. Pierwsze chrześcijańskie zbóry, to były nowe rodziny ludzi z całego świata, których Bóg odkupił nie tylko z nie woli grzechu, ale także z poczucia obcokrajowców żyjących w nie znanym i cudzym świecie. U stołu Wieczerzy Pańskiej siedzieli żydzi obok greków, panowie obok niewolników, kobiety obók mężczyzn. Dla większości z tych ludzi słowa brat, siostra, którymi się nazywali, nie były tylko grzecznościowymi frazesami, dla wiekszości pierwszych chrześcijan to był nowy fakt, w kościele naprawdę odnalazli swoją nową rodzinę, gdyż tą cielesną często zgubili podczas wojen, albo podczas różnych epidemii. Zesłał Bóg Syna swego, aby nas wykupił,  abyśmy usynowienia dostąpili. Czy jest ów obraz juó tylko obrazem? Napevno nie. Europa jest dziśaj bardzo podobna do Rzymu z czasów Jezusa. Tysiące obcokrajowców żyje na terytoryjach wielkich miast, tysiące ich nadal przychodzi, szukając swój nowy dom, nowe więzy, nowe rodziny.

 Chrześcijańskie zbóry w dużych miastach dziśaj znów pełnią swoje dawne posłanictwo, w imieniu Jezusa Chrystusa polecają obcym, którzy przychodzą domowe ciepło. U nas w Gutach, jesteśmy narazie jeszcze na uboczu tego ruchu. Ale to nie znaczy, że nasz zbór by nie miał być Ojcowskim domem, miejscem, gdzie ci, którzy się w życiu czują obco, ci, którzy zostali sami, będą mogli odczuwać ciepło rodzinnego gróna. Czy to są dzieci, młodzi ludzie, średnia generacja, czy to są ludzie w wieku sędziwym, każdy z nas pragnie gdzieś należeć, do kogoś należeć, być akceptowany i przyjmowany. To jest moim życzeniem, by temu tak w naszym zborze było, byśmy między nami mógli odczuwać ten cud Bożego odkupienia, w którym nas Pan z obcych uczynił swoją rodziną.

 Wydarzenie Bożego narodzenia to wszystko odstartowało – ten ruch od obcości do blizkości. Nie pozwolmy ten ruch sobie niczym i nikim zabrać. Chwała za niego Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój, w których ma upodobanie. Amen

 

Náhledy fotografií ze složky Boží narození